Polany przeznaczone do koszenia były wyłączone z wypasu. Właściwym terenem wypasowym hali były tzw. halizny (kamienisto-trawiaste zbocza, upłazy, grzędy) i las należący do serwitutu danej hali. Już pod koniec XIX wieku nie było w Tatrach takiego skrawka halizn i lasu, przez który juhasi nie przepędziliby kilkakrotnie w ciągu roku stad, mimo zakazów administracji leśnej. Nawet pozornie niedostępne, bardzo strome zbocza z niewielkimi półkami skalnymi wypasane były przez puszczone luzem barany lub kozy. Liczba wypasanych owiec, krów, wołów i kóz przerosła możliwości Tatr.

W czasie II wojny światowej pasterstwa w Tatrach nikt nie kontrolował. W 1946 roku liczba wypasanych sztuk wyniosła 22 402 owiec oraz 1115 sztuk bydła. Nadmierny wypas spowodował erozję stromych zboczy. Rozdeptana ostrymi raciczkami owiec gleba, zwłaszcza namoknięta po deszczu, została zmyta przez rwącą stokami wodę w czasie gwałtownych opadów, np. stoki Jaworzynki, Wielkiego Kopieńca, Skupniowego Upłazu i wiele innych stały się kamienną pustynią. Ogromne szkody wyrządził też wypas w lasach. Znacznie zmniejszyła się powierzchnia zajmowana przez kosodrzewinę, co przyczyniło się do powstawania w zimie potężnych lawin. Pasterze tępili świstaki, a psy pasterskie płoszyły kozice i inne zwierzęta.