19 stycznia 1864 pułk stanął w okolicy Ostrych Górek, cztery kilometry na północny zachód od Radkowic. Następnego dnia około godziny jedenastej został zaatakowany przez oddział płk Alenicza. Niestety rozmieszczenie pułku osobnymi kompaniami wokół tej miejscowości oraz brak dobrze działających ubezpieczeń kompanijnych uniemożliwiło płk Kalicie działanie całością sił oddziału. Walka trwała godzinę, podczas której każda kompania działała na własną rękę. Przeciwnik, pomimo że dysponował znaczną przewagą (siedem rot piechoty i dwustu kawalerzystów), nie zdołał pokonać powstańców i nie zdając sobie sprawy z panującego po polskiej stronie bałaganu, zarządził odwrót.
Zaraz po zakończeniu boju i zebraniu rannych pułk ruszył do Bodzentyna. Po odpoczynku w Bodzentynie pułk pomaszerował w Góry Świętokrzyskie do swojego starego obozu w Cisowie. Z powodu dochodzących wieści o koncentracji znacznych sił rosyjskich złożonych z kilku pułków liniowych oraz oddziału gwardii carskiej i kozaków, płk Kalita-Rębajło postanowił przedrzeć się koło Chmielnika na teren województwa krakowskiego. Niedaleko tej miejscowości, w Drugni, dowódca pułku został powiadomiony o podporządkowaniu oddziału nowemu dowódcy Dywizji Sandomierskiej, płk Ludwikowi Topór-Zwierzdowskiemu.