Protest w parlamencie 22 listopada w Tbilisi rozpoczął się masowy wiec opozycji przeprowadzony przez Saakaszwilego, Burdżanadze oraz Zuraba Żwanię. Żwania zaapelował do policji oraz wojska, by nie słuchały rozkazów Szewardnadzego, a Burdżanadze zaapelowała, by służby mundurowe przeszły na stronę narodu. Do gmachu parlamentu wkroczyły tysiące nieuzbrojonych Gruzinów trzymających róże w dłoniach, domagając się ustąpienia prezydenta. Szewardnadze pod ochroną kilkudziesięciu nieuzbrojonych ochroniarzy uciekł z Tbilisi. Uznawszy, że w kraju doszło do zamachu stanu, ogłosił stan wyjątkowy.

23 listopada Szewardnadze podał się do dymisji. Decyzja ta przywitana została powszechnym entuzjazmem. Przed parlamentem tłum, liczący rano kilka tysięcy osób, powiększył się do ponad 50 tys. Niektórzy zwycięstwo rewolucji przypisali wstawiennictwu patrona Gruzji – świętego Jerzego. Dzień patrona Gruzji zbiegł się w czasie z rewolucją róż.