Publiusz Kwinktyliusz Warus, ówczesny namiestnik Syrii, przewidując bunt Żydów, po odpłynięciu Archelaosa wkroczył do Jerozolimy, aby poskromić powstańcze żywioły. Jako że tłum nie zachowywał się spokojnie, zostawił jeden z trzech legionów syryjskich, które przyprowadził ze sobą, sam zaś powrócił do Antiochii. Następnie Sabinus, prowadzący interesy finansowe cesarza w Syrii, udał się do Jerozolimy, a jego zjawienie się dodało Żydom bodźca do powstania. Chciał on zmusić załogi do wydania twierdz i szukał skarbów królewskich, nie przebierając w środkach. Gdy nadeszło Święto Pięćdziesiątnicy, wypadające 7 tygodni po drugim dniu święta Paschy, przybyły tłumy ludu z Galilei, Idumei, Jerycha i Perei zajordańskiej, nie tyle dla uroczystości religijnych, co oburzone z powodu gwałtów popełnionych przez Sabinusa. Podzielili się na trzy grupy i rozbili w trzech miejscach obozy: jeden w północnej stronie Świątyni, drugi na południu przy hipodromie i trzeci na zachodzie przy pałacu królewskim. Zamierzali w ten sposób otoczyć Rzymian ze wszystkich stron i zamknąć pierścieniem oblężenia.