Jedynym nawiązaniem do dawnych czasów jest – według niego – utwór „Threads”.

Sal Cinquemani ze Slant Magazine stwierdził, że w porównaniu ze swym poprzednikiem studyjnym Third jest „bardziej surowy, szczuplejszy i bardziej dysonansowy niż jego bezpośredni brat; jest mniej kinowy, mniej dramatyczny w tradycyjnym sensie, nawet mniej melodyjny, i chociaż może nie jest świadomą reakcją na ostatnie wydarzenia na świecie, rytmy są bardziej industrialne i militarystyczne — pulsują jak śmigła helikoptera i trzaskają z faszystowską surowością”. Barrow wydaje się być – jego zdaniem – „jeszcze większą kreatywną siłą napędową niż w przeszłości”, natomiast wokale Gibbons „są mniej dostrzegalne, szczególnie w utworach takich jak „We Carry On”, „Machine Gun” i „Small”, które są w dużej mierze płótnami, na których Barrow i gitarzysta Adrian Utley mogą simprowizować”.

Według Christiana Cottinghama z magazynu musicOMH „Portishead nadal brzmią jak nikt inny, ale co ważniejsze, nie brzmią też po prostu jak oni sami: jest to album, który zajmuje własną przestrzeń, nieskrępowany żadnymi muzycznymi pułapkami i gąszczami gatunków, które usidlają tak wielu innych artystów”. Jest to album, który „sprawia, że Portishead znów ma znaczenie”.