W latach 1994–1997 była najbardziej popularnym czasopismem opozycyjnym wobec rządów Salego Berishy. W styczniu 1994 r. dwaj redaktorzy pisma: Martin Leka i Aleksander Frangaj zostali aresztowani za artykuł krytykujący ministra obrony Safeta Zhulaliego. W sprawę uwolnienia dziennikarzy zaangażowały się organizacje międzynarodowe. Dzięki temu opuścili więzienie po 3 miesiącach. Pismo odegrało szczególną rolę w okresie rewolucji piramidowej, która ogarnęła Albanię w początkach 1997 r. W tym czasie nakład pisma sięgał 42 500 egzemplarzy dziennie. W okresie stanu wyjątkowego, 3 marca 1997 r., o godzinie 2 w nocy siedziba redakcji została zniszczona i spalona, wraz z dokumentacją i komputerami należącymi do redakcji przez policję. Trzy osoby, znajdujące się wówczas w redakcji przewieziono na posterunek policji, gdzie zostali poddani brutalnemu przesłuchaniu. Gazeta została zawieszona i nie ukazywała się przez 63 dni. Pismo wznowiło swoją działalność 17 kwietnia 1997, w mieszkaniu prywatnym wydawcy. Po kradzieży samochodów należących do redakcji pismo znalazło się na skraju bankructwa. Dzięki pomocy włoskiej udało się przywrócić normalne funkcjonowanie KJ.