Przerażeni własnym ogniem Hiszpanie zaczęli uciekać w panice i nie odegrali prawie żadnej roli w walkach następnego dnia.

Po południu 27 lipca Francuzi przekroczyli rzekę Alberche. Kilka godzin później zaatakowali prawe skrzydło Hiszpanów i lewe Brytyjczyków. Trwała walka o wzgórze o strategicznym znaczeniu, które podczas starcia kilkakrotnie przechodziło z rąk do rąk. Ostatecznie utrzymali je Brytyjczycy. O świcie 28 lipca Francuzi ponownie zaatakowali lewe skrzydło brytyjskie celem odebrania wzgórza, ale zostali odparci atakiem 29. i 48. pułku piechoty na bagnety. Francuska kanonada artyleryjska trwała aż do negocjacji na temat zawieszenia broni o południu. Gdy rozmowy się załamały, ponowna ciężka wymiana ognia artyleryjskiego poprzedziła kilka starć piechoty i kawalerii, w których szczególnie wykazali się ułani nadwiślańscy Jana Konopki. Wieczorem doszło do jeszcze jednego większego natarcia francuskiego, ale bez rezultatu. Armaty prowadziły ogień aż do zapadnięcia ciemności. Rankiem Brytyjczycy i Hiszpanie zorientowali się, że Francuzi – zostawiając część rannych i dział – odeszli z pola bitwy.

Francuzi i Polacy stracili 7 390 zabitych i rannych. Straty Hiszpanów wyniosły około 1 770, a Brytyjczycy 5 500 ludzi. Wielu rannych z obu stron poniosło śmierć w wyniku spowodowanego bitwą pożaru traw.