korzystają z niego tylko niektóre grupy społeczne. Uważa, że dominujący obecnie sposób porównywania poziomu gospodarczego poszczególnych państw na podstawie jego PKB wyrażanego w dolarach amerykańskich per capita nie oddaje rzeczywistości, a nawet ją przekłamuje. Można to wytłumaczyć tak: jeżeli w kraju A ludzie zarabiają średnio 1500 dolarów miesięcznie a w kraju B 150 to wcale niekoniecznie znaczy, że poziom życia w kraju A jest dziesięciokrotnie wyższy niż w kraju B, bo jeżeli ceny w kraju A są przy tym ośmiokrotnie wyższe niż w kraju B, to różnica w poziomie życia jest niewielka. Stąd propozycja Human Development Index, który porównuje dostępność najważniejszych dóbr, towarów i usług (np. sanitarnych i medycznych) dla statystycznego mieszkańca danego kraju czy regionu. Jednym z kluczowych zagadnień jest dla niego sprawiedliwość. Uważa, że każdy kto każe kobietom niezadowolonym z podziału ekonomicznych ról w małżeństwie zrezygnować z małżeństwa, albo pyta, dlaczego w takim razie wychodzą za mąż, odwraca kota ogonem. Podobnie jak każdy, kto twierdzi, że nie można protestować przeciwko globalizacji, bo bez niej biedni byliby jeszcze biedniejsi niż są. Pytań nie należy tak stawiać.