Julian Wendorff ukończył z wyróżnieniem 7-klasową szkołę w Słucku i, kierując się realiami życiowymi, które zapewniały utrzymanie ubogiemu szlachcicowi z praktyki adwokackiej, poszedł w ślady ojca. Jak wynika z pamiętników siostry, nie był to wybór zawodu z zamiłowania, ale Wendorff okazał się pilnym i dokładnym prawnikiem. Dogłębnie zapoznał się ze statutami litewskimi, które "umiał niemal na pamięć" (Z. Zalewski). Przygotował wybór przepisów, dotyczących najczęściej spotykanych przypadków, który pod nazwą "Statutu wendorffowskiego" okazał się popularnym podręcznikiem współczesnej mu palestry. Wendorff znał także dobrze prawo rzymskie i inne prawodawstwa, pozostające w związku ze statutami litewskimi.
Prowadził m.in. głośną sprawę o ustalenie stanu mieszczańskiego mieszkańców Słucka. Występował w obronie mieszczan, których okoliczna szlachta usiłowała przypisać do chłopów pańszczyźnianych i obłożyć związanymi z tym obciążeniami. Wendorff na potrzeby tej sprawy przez kilka miesięcy badał dokumenty w Archiwum Radziwiłłowskim w Wilnie, czego efektem okazała się ogłoszona drukiem "Obrona", zawierająca dokumenty wcześniej nieznane lub mało znane.