Koko zatrudnia w centrum handlowym. Pracuje ona jako Mikołaj i daje dzieciom prezenty. Przez przypadek Maks niszczy jej ubranie, i dzieci orientują się, że nie jest Mikołajem. Koko zostaje zwolniona i się obraża na Maksa. Tymczasem nadchodzi noc, i Maks chce uwierzyć, że Mikołaj istnieje. Dlatego prosi go w duchu, żeby dał mu cokolwiek, np. bieliznę. Bloo zaś jest zły, bo Pan Zając co roku kupuje każdemu przyjacielowi tylko jeden prezent. Straszy go w nocy, by kupił więcej prezentów. Pan Zając wtedy wynosi choinkę i niszczy ozdoby bożonarodzeniowe. Rano Maks się budzi i okazuje się, że wśród prezentów pod choinką wcale nie ma bielizny. Wtedy dochodzi do wniosku, że Mikołaj nie istnieje. Idzie do Domu pani Foster, gdzie choinka i ozdoby już są. Wszyscy przyjaciele mają po jednym prezencie, ale bardzo okazałym. Franka (która nie wierzyła w Mikołaja) dzwoni na policję, iż ktoś się do nich włamał i zostawił upominki. Tymczasem Maks też dostał prezent, a były to majtki. A więc Mikołaj istnieje.