Metoda Webera polegała na zawieszeniu masywnego cylindra o wadze około 1 tony, w próżni, odizolowania go jak najlepiej od wpływu otoczenia i badaniu pojawiających się wibracji. W celu wyeliminowania przypadkowych zaburzeń stosowano dwa cylindry, umieszczone w różnych, odległych od siebie laboratoriach i jako sygnał rozważano przypadki, kiedy oba cylindry wykazywały drgania. W 1969 roku Weber doniósł o wykryciu fal grawitacyjnych, ale wykrywane oscylacje wydawały się dużo za silne jak na pochodzące od fal grawitacyjnych, i obecnie wiadomo, że wynikały one z niedostatecznej eliminacji efektów otoczenia.

Kolejne detektory budowane aż do wczesnych lat dziewięćdziesiątych opierały się na tej samej zasadzie, ale już były dodatkowo chłodzone ciekłym helem w celu wyeliminowania szumów termicznych.

Trzecia generacja detektorów zaczęła wykorzystywać technikę interferometrii. Używano dwóch wiązek laserowych wysyłanych wzdłuż dwóch ramion interferometru. Zmiana w interferencji powracających po odbiciu od luster wiązek zawierała informację o zmianie długości ramion interferometru w wyniku przejścia fali grawitacyjnej.