Nie wszystko szło gładko od początku misji (podczas zjazdu jeden ranger – szeregowy Todd Blackburn z niewyjaśnionych przyczyn wypadł z helikoptera na ulicę) mimo trudności udało się opanować budynek-cel i pojmać doradców Aidida wraz z 22 ich współpracownikami. Wysłano konwój dowodzony przez sierżanta Strueckera składający się z 3 samochodów Humvee, aby dostarczył do szpitala znajdującego się w ciężkim stanie Blackburna, niedługo później zginął Dominick Pilla, jeden z żołnierzy jadący w tym konwoju. Ostrzeliwując z broni maszynowej bojowników, został trafiony pociskiem w głowę.

W czasie przygotowań do ewakuacji konwoju z więźniami, dowodzonego przez ppłk. McKnighta, został zestrzelony pierwszy Black Hawk, pilotowany przez Cliffa „Elvisa” Wolcotta. Natychmiast skierowano na miejsce katastrofy oddziały, których dotychczasowym zadaniem było zabezpieczanie terenu wokół budynku-celu oraz konwój, który miał zabrać rannych. W wyniku opóźnień w komunikacji i trudnej sytuacji taktycznej w mieście konwoje błądziły, ostrzeliwane przez milicję Aidida, krążąc kilka przecznic od śmigłowca.