Łukasz Maciejewski ("Dziennik"): Karim Ainouz w imponującym debiucie prowadzi widza śmierdzącymi rynsztokami do brudnych melin, gdzie kwitnie rozpusta, prosto w lata 30. ubiegłego wieku. "Madame Sata" można oglądać jak reportaż ze świata nieuporządkowanego, nieskładnego, jakby niedopracowanego. Świata, w którym refleksję wyparły instynkty, intuicja, prawo do życia w zgodzie z własną naturą. Nawet za cenę ośmieszenia i pogardy. Bezkompromisowość bohatera rymuje się z narracyjną odwagą reżysera, który nie zmusza do moralnych ocen tego podejrzanego środowiska, woli grać na emocjach widza. To obraz, który albo się kupuje od pierwszej chwili, albo – w tym samym momencie – odrzuca. W filmowym świecie Karima Ainouz krytyczny dystans jest ostatnią z cnót, które mogłyby zostać użyte.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Madame Satã (film) · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.