Nienawidziła za to brata, dała mu miano wyrzutka i bachora, kłóciła się ze swoimi opiekunami. Pewnego dnia przyjęła śluby we własnej sypialni, przysięgła sobie zostać zakonnicą i powierzyć swoje życie w ręce Boga i Maryi. Następnego dnia, po ostrej kłótni z rodzicami, obudził ją oślepiający blask, który wydostawał się z pokoju Toby'ego. Chcąc go ratować z płomieni, zobaczyła wysoką postać, która była źródłem światła. Stała przed nią wielka na 7 metrów postać i bawiła się z małym chłopcem. Gillie oszołomiona wyszła na głupią, kiedy zawołała rodziców, gdyż ich synek słodko spał w kołysce. Opiekunowie wysłali córkę do psychiatry, który z kolei odesłał ją do pastora Callandera. Duchowny przyznał rację dziewczynce, jednak potem przed jej rodzicami stwierdził, że Gillie miała po prostu omamy. Znów wyszła na chorą. Uciekła z domu. Kiedy przechadzała się ulicą, napadł na nią naćpany zbir, który zażądał od niej pieniędzy. Wtedy to rozległ się odgłos grzmotu i ich oczom ukazał się anioł. Wyzwolił Gillie z sideł bandyty – zabił go, po czym zniknął, pozostawiając po sobie opalone pióra. Dziewczynka poszła z bratem do kościoła, by pokazać dowód słuszności swych słów.