Henryk przeżywa na nowo również sam okres uczestnictwa w akcjach leśnego oddziału partyzanckiego. W retrospekcji pojawia się moment, gdy w deszczowy wieczór towarzysze broni spekulują na temat przyszłości powojennej. Stary sierżant „Piorun” opowiada o morzu, którego nie widział żaden z partyzantów. Wkrótce potem jednak, podczas udziału w zasadzce na niemiecką ciężarówkę, „Piorun” zginął w walce. Henryk podczas tej akcji zdobył broń i przeszedł chrzest bojowy. Uczestniczył niebawem w wykonaniu wyroku na kolaborancie, który trafiony w brzuch, umierał w agonii. Henryk przypomina sobie również łączniczkę „Czajkę”, jego pierwszą miłość, oraz moment dostarczenia mu wiadomości o aresztowaniu jego siostry, która miała przewieźć ulotki kompromitujące okupantów.
We wspomnieniach Henryka wraca również próba ucieczki przed niemieckim oddziałem, który okrążył partyzantów. Podczas morderczego marszu oddział został ostrzelany przez Niemców, a w walce zginął dowódca i najbliższy kolega Henryka, „Maks”. Później, gdy Henryk dotarł do domu „Maksa”, wręczył jego małemu synkowi pamiątkę po poległym – zegarek. Ostatecznie Henryk ocalał po ofensywie radzieckiej, która odparła Niemców. Wstąpił na uniwersytet i został przyjęty na seminarium.