Akcja przejściowo przenosi się do mieszkania Doroty, która odsłuchuje nieodebrane połączenia telefoniczne.

Ordynator, opowiedziawszy Basi anegdotę ze swej pracy, wychodzi na korytarz bloku, gdzie znów spotyka Dorotę. Mówi jej, że dozorca skarżył się, iż ktoś wyrzucił zająca spod balkonu; ordynator zawiadamia Dorotę, że może ją przyjąć wyłącznie w miejscu pracy. Dorota wraca do swego pokoju, gdzie odziera swoją roślinkę na balkonie z liści i pozostawia samą łodygę. Odbiera od listonosza chorobowe, po czym wychodzi z mieszkania. Ordynator po przyjściu do szpitala zastaje Dorotę już przy mężu. Skrzypaczka, otrzymawszy pozwolenie na widzenie się z ordynatorem, pyta o stan męża. Ordynator stwierdza, że stan Andrzeja jest ciężki, ale nie podaje szczegółów. Kobieta wychodzi z gabinetu.