Raz dostrzegają złodzieja, gdy rozmawia z żebrakiem, jednak pierwszy znika, a drugi milczy jak grób.
Antonio wobec widma głodu odwiedza nawet wyśmiewaną przez siebie wcześniej wróżkę i pyta o losy pojazdu. Ta odpowiada: „Znajdziesz rower szybko albo wcale”. I rzeczywiście, kiedy wychodzi z jej domu, natyka się na złodziejaszka, którego poszukiwał.
Złodziej ucieka do swojej ubogiej dzielnicy, ukrywa się w domu publicznym, w końcu schwytany przez Antonia na ulicy zaprzecza oskarżeniom i udaje atak padaczki, co powoduje wrogość zebranego tłumu wobec intruza. Wezwany przez Bruna policjant tłumaczy Antoniowi, że ten nie ma dowodów, jego świadectwo nie wystarcza, poza tym sąsiedzi chłopaka są gotowi dostarczyć mu fałszywe alibi. Antonio musi opuścić agresywnie już teraz nastawioną do niego okolicę.
W końcu zdesperowany bohater postanawia sam ukraść rower, jednak zostaje natychmiast schwytany przez czujnych tym razem obywateli. Upokarzają go, policzkują na oczach syna i prowadzą na policję, jednak właściciel roweru, widząc smutek dziecka, postanawia w końcu nie zgłaszać kradzieży.