Był to jeden z nielicznych przypadków w Okręgu Lubelskim WiN, gdy akcja ujawnienia została przeprowadzona w sposób zorganizowany, a dowódca wziął pełną odpowiedzialność za jej ewentualne skutki. Po amnestii wraz z żoną Heleną Wilczyńską „Czarną” (łączniczką w Obwodzie Puławy) zamieszkał w Nałęczowie i prowadził własną firmę samochodową. Utrzymywał wówczas stałe kontakty z byłymi członkami organizacji. Wielokrotnie zdobywał dla swoich żołnierzy nowe dokumenty bądź ułatwiał im wyjazd na ziemie zachodnie. Jednocześnie utrzymywał kontakt z nieujawnioną grupą Mieczysława Pruszkowskiego „Kędziorka” ze zgrupowania Hieronima Dekutowskiego „Zapory”, operującą w okolicach Opola Lubelskiego i Kraśnika.

W sierpniu 1947 nawiązał kontakt z byłym referentem wywiadu w Inspektoracie Rejonowym Radzyń Podlaski - Arturem Wrońskim, który działał w rejonie Puław jako kontroler finansowy, oraz z Janem Lange, zajmującym się wcześniej w oddziale Wilczyńskiego przygotowywaniem dokumentów legalizacyjnych. Jesienią 1947 przeprowadzili akcję ściągania kontrybucji z młynów w rejonie Puław i Nałęczowa, aby zdobyć fundusze na organizację przerzutu za granicę przez Gdańsk dla najbardziej zagrożonych członków organizacji. W tym celu nawiązał w Warszawie kontakty z inspektorem Ignacakiem oraz z byłym komendantem dywersji w Obwodzie Garwolin, Wacławem Kuchnio.