Najczęściej stosowanym określeniem czytelników było na łamach lud polsko-ewangelicki. Sformułowanie lud mazurski stosowano znacznie rzadziej. Wynikało to z faktu, że gazeta była adresowana również do polskiego czytelnika ewangelickiego na Śląsku Cieszyńskim, w Westfalii, na Dolnym Śląsku, w Berlinie oraz w Wielkim Księstwie Poznańskim. Chciano też podkreślić, że Mazurzy nie są jedynymi polskimi ewangelikami, że mają braci w wierze w innych regionach Polski pod zaborami oraz, że nie należy bezwarunkowo powiązywać polskości z katolicyzmem. Myśl polityczna gazety w kwestiach politycznych zbliżona była do programu sformułowanego już przez Wojciecha Kętrzyńskiego, który doradzał neutralność wobec Kościoła katolickiego. Co więcej, tytuł wyrażał pewną sympatię do katolicyzmu i próbował niwelować narosłe przez wieki u Mazurów uprzedzenia do tej religii. Niektórzy przeciwnicy gazety oskarżali nawet redakcję o próbę katolicyzacji Mazurów. Michał Kajka walczył z tym poglądem, pisząc, że chodzi o braterstwo mowy między katolikami i protestantami oraz o zgodę narodową, a nie o jedność wyznania.