Oględnie (tak, że nie bardzo wiadomo, o co chodzi) wspomina trofea i wielką wojnę z zakonem krzyżackim (jako z Prusami). Zadziwia go, że dzicy Sarmaci nie są tacy dzicy, odżywiają się dobrze, piją napój z jęczmienia (nie zna nazwy piwa, a więc i samego napoju), który, jak ocenia autor, jest najlepszym napojem dla ciała (o ile się go nie nadużywa), są bardzo uprzejmi i gościnni, a przy tym waleczni, jak mało kto. Tę część ilustrują widoki Sarmacji położonej wzdłuż Wisły, widok Krakowa i Kazimierza (wtedy były to dwa odrębne miasta) oraz podobizna św. Stanisława. Dalej następuje opis Nysy (z widokiem) i Lubeki (z widokiem), leżących wtedy poza Polską. Przypuszcza się, że informacje o tych miejscach doszły w momencie druku i dlatego cała ta część jest tak mało zwarta tematycznie. Jednak Nysa jest opisana jako miasto na Śląsku zamieszkanym przez Słowian, a Lubeka jako miasto odebrane Słowianom przez Niemców.