Największym sukcesem tamtych lat było wyreżyserowanie, już w ramach pracy w Ministerstwie Kultury, spektaklu Król Bawełny (1969) Youssefa Idrisa. Wysokie oceny na studiach, osiągnięcia w pracy zawodowej zaowocowały przyznaniem mu stypendium na pogłębianie studiów za granicą. Miał do wyboru Anglię lub dowolny kraj z byłego bloku socjalistycznego. W jego decyzji dużą rolę odegrał Alfred Farag, który powiedział: „Jeżeli chcesz poznać naprawdę dobry teatr to jedź do Polski”. Tak też zrobił. Z początkiem lat 70. w mroźny grudniowy dzień przyleciał do Warszawy. Jak wszystkich cudzoziemskich stypendystów skierowano go do Łodzi na kurs nauki języka polskiego. Z natury otwarty, towarzyski, szybko nawiązujący kontakty z łatwością wszedł w przyjaźnie ze środowiskiem artystycznym, głównie z łódzkim Teatrem im. Stefana Jaracza. Po zakończeniu kursu powrócił do Warszawy, uniezależnił się od zobowiązań wobec rządu egipskiego rezygnując ze stypendium. Rozpoczął studia magisterskie w Uniwersytecie Warszawskim na ówczesnym Wydziale Arabistyki, podejmując jednocześnie pracę lektora. I tak związał się zawodowo, artystycznie i w sprawach osobistych na ponad czterdzieści lat z Polską, którą uważał za swoją drugą ojczyznę.