s. 81.Ukrócenie jej [UWO] działalności było z punktu widzenia prawa i interesów państwa polskiego koniecznością, którą uznano w Lidze Narodów. Lecz „pacyfikacja” wykroczyła daleko poza dopuszczalne środki. Jej ostrze skierowało się, być może wbrew zamierzeniu, przeciwko całej mniejszości ukraińskiej, przeciwko legalnie działającym organizacjom kulturalnym, oświatowym i gospodarczym. Wywołało to – rzecz jasna – rozgoryczenie, które z kolei przeszkodziło cierpliwym wysiłkom – zarówno po stronie polskiej, jak i ukraińskiej – znalezienia jakiejś płaszczyzny porozumienia, co dla obu stron było oczywistą koniecznością. Na domiar złego „pacyfikację” przeprowadzała nie tylko policja, lecz także wojsko. Zaznaczyć należy, że nie był to terror w pełnym tego słowa znaczeniu. Nikogo nie zamordowano, żadnej wsi nie spalono, żadnej okolicy nie przesiedlono. Po prostu oddziały wojskowe rozkwaterowywano po wsiach i kazano je żywić. Zdarzało się zamykanie szkół, urzędów gminnych, lokali organizacji, a także wymuszanie, często biciem, dziwacznych nieraz deklaracji lojalności. Pacyfikacja pozostawiła jednak ślady bardzo głębokie. Paweł Zaremba, Historia dwudziestolecia, Paryż 1981, Wyd. Instytut Literacki, t.II, s.