W trakcie działań wojennych w 1940 przedsiębiorstwo uległo zniszczeniu. Bernard Van Hool znalazł nową niszę rynkową. Prawie wszystkie środki transportu zostały zarekwirowane przez siły okupacyjne lub zniszczone. Udało mu się zdobyć kilka ciężarówek i przy pomocy mechaników doprowadzić je do stanu umożliwiającego użytkowanie. W związku z brakiem paliwa, Van Hool rozpoczął prace nad generatorem gazu z drewna, który stanowiłby paliwo dla silnika. Po kilku latach prób i eksperymentów udało mu się zbudować w miarę bezawaryjną i bezobsługową konstrukcję. Podczas wojny założył ze swoim bratem Józefem niewielkie przedsiębiorstwo transportowe.

Po zakończeniu wojny kontynuował działalność przedsiębiorstwa transportowego, ale nie uważał go za główną działalność. Chciał zająć się budową dróg oraz mostów. W związku z tym pozyskał odpowiednie maszyny i pracowników, jednak miał problem z odpowiednim autobusem do transportu robotników. Kupił stary autobus, jednak jego stan był tak zły, że Van Hool musiał samodzielnie wykonać nowe nadwozie. Powodzenie tego przedsięwzięcia oraz duże zapotrzebowanie na pojazdy do transportu osób zachęciło Van Hoola do kontynuowania działalności. W 1946 r. warsztaty zostały przystosowane do produkcji nadwozi autobusowych. Pierwszy pojazd nazwano De Trekvogel (ptak wędrowny).