Gdy Żegocki dowiedział się o nim, postanowił urządzić zasadzkę.

Oddział szwedzki dotarł do bram miasta tuż przed zachodem słońca. Ponieważ Żegocki ustawił na warcie jednego ze swoich ludzi przebranego w szwedzki mundur, landgraf i jego podkomendni nie podejrzewali, że w pobliżu znajdują się ukryci Polacy. Gdy idący na czele swego oddziału Ludwik de Nassau zbliżył się do przebranego wartownika, ten niespodziewanie go zaatakował, a od tyłu rzucili się ukryci w okolicznych budynkach polscy partyzanci. Szwedzi zostali całkowicie zaskoczeni, ponadto z powodu licznych wozów, które uprzednio eskortowali, nie mogli skutecznie rozwinąć się do walki. Z tego powodu musieli zostawić ciało śmiertelnie rannego landgrafa i wycofać się przed Kościan. Tam górę wzięło lepsze uzbrojenie i wyszkolenie żołnierzy szwedzkich, którzy zepchnęli Polaków z powrotem do miasta. Odzyskanie Kościana było jednak niemożliwe i pozbawieni swego dowódcy żołnierze szwedzcy wrócili do Poznania. Ponadto w ręce żołnierzy Żegockiego wpadło 40 wozów szwedzkich załadowanych obfitym łupem, pochodzącym głównie ze zrabowanych kościołów.