W wywiadzie prasowym mówił o tym w następujący sposób: Lubiłem rolę Staszka w „Cierpkich głogach” (...). Przypominam o tym dlatego, że dzięki tej roli pozbyłem się pieczątki „aktora od morderstw, bijatyki i gwałtów”. ; Debiutował pan w „Końcu nocy” jeszcze w roku 1955, będąc aktorem teatru „7,15” w Łodzi... Właśnie Edek, którego grałem, jeden z bohaterów tego filmu – silny, bezwzględny – sprawił, że zaszufladkowano mnie do typu „brutalnych mężczyzn”. Następne role proponowano mi mniej więcej tak: „Czy może pan do nas przyjechać na piątek?”; pytałem wówczas po co – odpowiedź brzmiała: „Rola niewielka, ale dla filmu ważna; a dla pana to drobiazg – trzeba udusić jedną panią...”.„Trzeba udusić jedną panią”. Rozmowa z Ryszardem Filipskim, „Film”, 1968, nr 10.

Aktor chętnie jednak podejmował próby przezwyciężenia tego filmowego emploi: dobrych recenzji doczekała się jego rola zmęczonego i zdezorientowanego życiem czterdziestolatka w Molo (1968, reż. Wojciech Solarz);