W sumie mogło w nim nocować 10 gości (kłopoty pojawiały się, kiedy zostać na noc zapragnęły kobiety – w tym okresie skrupulatnie przestrzegano segregacji płci podczas noclegów; w tamtym okresie jednak panie pojawiały się na szlakach rzadko).
W 1896 dokonano kolejnej rozbudowy – liczba łóżek zwiększyła się do 14, a przy budynku powstała oszklona weranda. W schronisku znalazło się też miejsce dla stróża wieży widokowej. W jadalni wisiały dwa portrety – cesarza austriackiego oraz cesarza niemieckiego. Obiekt przyjął nazwę Berghotel „Rudolfsheim”, od nazwiska gospodarza, który słynął z niecodziennych pożegnań gości – ubrany w turecki fez strzelał na wiwat z pistoletu.
Schronisko było prywatne, ale Franz Rudolf ściśle współpracował z Morawsko-Śląskim Sudeckim Towarzystwem Górskim (MSSGV), które pomagało w wyposażaniu wnętrz i promocji, w zamian jego członkowie mieli w budynku zniżki. W 1905 nowy właściciel, Alois Rudolf wydzierżawił pobliską wieżę widokową – pobierał opłaty za wstęp i opiekował się nią. W schronisku serwowano ciepłe i zimne posiłki, wina austriackie, tyrolskie i węgierskie oraz różne upominki i pamiątki turystyczne. Od 1908 działał telefon.