10 września Wszechbirmański Sojusz Mnichów ogłosił swoje powstanie oraz zażądał od władz przeprosin za pobicie mnichów w Pakkoku, uwolnienie więźniów politycznych, rozpoczęcie rozmów z liderami opozycji oraz obniżki cen paliwa i innych podstawowych dóbr. Wszechbirmański Sojusz Mnichów ostrzegł, że jeśli 17 września nie zostaną spełnione warunki, mnisi przestaną przyjmować od wojskowych ofiary bądź zaprzestaną wykonywać dla nich ceremonii religijnych. Szantaż ten podważał legitymację rządów junty przez mnichów. Rząd Birmy zignorował ultimatum.

18 września przez największe miasta Birmy przetoczyły się demonstracje setek tysięcy mnichów. Duchowni maszerowali w ulewnym deszczu, śpiewając pieśń o miłosierdziu, nosząc religijne flagi i odwrócone do góry dnem miski. 21 września Wszechbirmański Sojusz Mnichów wezwał ludność Birmy do przyłączenia się do protestu.

22 września uczestnicy protestu maszerowali po ulicach byłej stolicy, zatrzymując się między innymi pod domem Aung San Suu Kyi, przebywającej wówczas w areszcie domowym. Następnego dnia służby wojskowe zablokowali drogę do rezydencji Aung San Suu Kyi, ogradzając trasę drutem kolczastym. 24 września w Rangunie odbyła się demonstracja, w której uczestniczyło kilkadziesiąt tysięcy ludzi.