Krytyk z Czechosłowacji, Ivo Havlík, opisywał opinie środowisk socjalistycznych i komunistycznych, iż „Wajda stworzył film, który jest całkowicie sprzeczny z francuską tradycją republikańską; władza jakobinów, która reprezentowała najwyższy stopień rozwoju francuskiej rewolucji demokratycznej, której znaczenie dla historii Europy podnosił Marks, Engels i Lenin, jest w filmie ukazana jako krwawa dyktatura”. Zygmunt Kałużyński dla „Polityki” pisał: „Film jest przeciętny, […] teksty są sumaryczne, psychologia szkicowa i niekonsekwentna”. Zdaniem magazynu „Variety” film Wajdy jest „nudną, powolną opowieścią, przypominającą bardziej jałowy, tendencyjny wykład z historii niż pełen dramatyzmu obraz”. Dave Kehr w recenzji dla „Chicago Readera” twierdził, że „film pełen jest oczywistych podobieństw do kryzysu «Solidarności», choć jedyne, co wnoszą one do projektu, to kolejny nieporadny szczebel schematyzmu”.
Znaczna część krytyków polskich nie podzielała tego zdania. Tadeusz Sobolewski z „Tygodnika Powszechnego” przyrównał film do Popiołu i diamentu (1958), a Maria Malatyńska na łamach „Życia Literackiego” twierdziła, że film Wajdy to „prawdziwe autorskie zwycięstwo”.