Na pewno nie jest to zawodnik, który może kogoś uratować albo nam pozwolić na wywalczenie mistrzostwa, ale niech zdobywa doświadczenie. Artur też wiedział, że gra w szeregach pięciokrotnego mistrza Polski i w jednej z najlepszych wówczas ekip siatkarskich w Europie to nie lada okazja, aby się wiele nauczyć, zdobyć doświadczenie i zaistnieć nie tylko na parkietach krajowych, ale również europejskich. Nie tak wyobrażał sobie z pewnością swoja przygodę z Mostostalem młody mistrz świata juniorów, nie tak wyobrażali sobie też jego rolę w dwunastce, a właściwie trzynastce – włodarze klubu.
Kolejny sezon potwierdził obawy trenerów i zarządu. Mimo tego że Jarosław Stancelewski dopiero wracał do gry po rehabilitacji i zespół mógł zostać tylko z dwójką środkowych, prezes Pietrzyk postanowił wypożyczyć Artura do przeżywającej kłopoty kadrowe Nysy. Swoją dosyć ryzykowną decyzję tłumaczył dobrem zawodnika, który musi więcej grać. Po zakończeniu sezonu Augustyn nie pozostał jednak w Nysie. Nie wrócił też do rodzinnego Rzeszowa.