Monosex wzbudził również wiele kontrowersji, ponieważ był on zdecydowanie bardziej komercyjną i łatwą w odbiorze płytą. Pozwoliło to jednak zespołowi na zawojowanie rodzimych „alternatywnych” list przebojów utworami „We Fly Tonight” oraz „Strange Affection”, które są największym komercyjnym sukcesem grupy. Trio po zakończeniu wyczerpującej trasy szybko rozpoczęło pracę nad kolejną płytą wraz z nowym producentem George’em Kaleve. Naciski ze strony wytwórni (która chciała otrzymać drugiego Monosex) oraz coraz większe różnice zdań (w kwestii muzycznej) między członkami zespołu, powodują, iż fani otrzymali dziwną, bardzo eksperymentalną, choć przez wielu uważaną za najlepszą, płytę Void. Pierwszy singel, przebojowy „Foreigner”, odniósł olbrzymi sukces jednak, co do reszty materiału, nie wszyscy fani byli zachwyceni, zwłaszcza przytłaczającą (jak na zespół przez wiele lat grający czystą elektronikę) ilością gitar. Void nadal pozostaje jedną z najlepszych, lecz bardzo niedocenionych płyt D/V. Jeszcze podczas trasy koncertowej „Void Tour” (równie szokującej, bo oprócz zatrudnionego już na poprzedniej trasie gitarzysty, na koncertach pojawiła się „żywa” perkusja) WEA zdecydował się nie przedłużać kontraktu z De/Vision.