W jakim języku? - To nie są pieśni drukowane, ale śpiewane i mówione mi przez moje nianie i opiekunki. A ja dopiero później zrozumiałam ich całą melancholię i powagę. Żadna z nich nie jest wydrukowana.". Żadna z tych legend nie jest banalna, zaczerpnięta ze wspólnego źródła. Ale Kasterska pokazuje nam lud Jaćwingów jako lud miły, bez historii, ale mający a raczej tworzący specjalną rasę i mający swoją kulturę. Coś podobnego jak nasi Baskowie, którzy są prawdopodobnie autentycznymi Atlantami, o czym świadczy oryginalność i spontaniczność ich literatury - dodaje profesor J. Arthus. A twórczość Marii Kasterskiej dorzuca silny argument do tej tezy. Bo wyciągając z otchłani zapomnienia legendy swojej ojczyzny, podaje nam myśl, że Jaćwingowie byli spadkobiercami rzymskiej, pogańskiej kultury i ich wiary w bóstwa domowe, a chrześcijaństwo je pozbawiło tej czci domowej, jako Bogu Ojcu należnej, a je same odsunięto na granice pól, ogrodów, lasów, gdzie stojąc na pomnikach, spełniają role nimf leśnych i wróżek i tkwią do dzisiaj w wierzeniach już nie jasnych ludu podlaskiego. Choć francuski profesor wysoko Marię Kasterską postawił i ocenił, nie miała ona legendarnego życia. Ale było to życie przepełnione ogromną pracą i gorącą wiarą.