W połowie lat. 20 pojawiła się zdecydowana krytyka, twierdząca, że energii i pracowitości Bazewicz nie uzupełnił odpowiednią wiedzą fachową, przez co jego mapy były bardzo słabe pod względem techniki kartograficznej. Na rynku pojawiły się nowe wydawnictwa m.in. Romera, i w 1926 mapy Bazewicza wykluczono ze szkolnictwa. Nie będąc w stanie poprawić swych map pod względem naukowym i technicznym, rozpoczął dość bezwzględną walkę w obronie swojej placówki, występując w ostry sposób na łamach niektórych czasopism i w swoich ulotkach. Wobec zarzutów dyletantyzmu, ośmieszony i rozgoryczony, zdziwaczał.
Jubileusz 25-lecia działalności wydawniczej uczcił osobną pocztówką z własną podobizną oraz reprodukcją autografu, którą rozesłał pod adresem sympatyków i życzliwych (z datą 15.03.1925). Już w następnym roku może z tej okazji stał się bohaterem programu kabaretowego „Profesor Mapazewicz w haremie”, wystawionego przez Walerego Jastrzębca w warszawskim teatrze „Olimpia”. W 1927 analogiczne żarciki stroił sobie z Bazewicza reżyser filmowy Kazimierz Czyński, któremu kartograf wytoczył proces sądowy. Z kolei Ignacy Baliński – wieloletni prezes stołecznej Rady Miejskiej, wytoczył proces Bazewiczowi. Wydawca został skazany na 3 miesiące więzienia, odebrano mu lokal przy ul.