Technicznie rozwiązanie to polegało na tym, że obydwaj abonenci mieli łączność z centralą przy pomocy tej samej pary przewodów, przy czym w czasie, kiedy jeden z nich rozmawiał, to jedna z żył tej pary była uziemiana, a kiedy rozmawiał drugi – uziemiana była druga żyła. Prąd dzwonienia i sygnał rozmówny docierały do każdego z abonentów pomiędzy dwoma przewodami kabla telefonicznego, jak w normalnej linii. Układ styków w przekaźnikach koercyjnych i układ półprzewodnikowy (selenowy lub diodowy) zapobiegały możliwości przerwania toczącej się rozmowy jednego z abonentów w chwili, gdyby drugi chciał równocześnie zatelefonować bądź gdyby w tym czasie przyszło wywołanie drugiego abonenta z zewnątrz (zewnętrzny rozmówca otrzymywał wówczas sygnał zajętości).

Telefon towarzyski miał także swoistą wadę, objawiającą się m.in. wówczas, kiedy w wyniku długotrwałej eksploatacji styki przełączników i przekaźników śniedziały i rosła ich rezystancja, albo gdy styki te mechanicznie się odkształcały i nie zapewniały prawidłowych połączeń.