Krzysztof Teodor Toeplitz pisał dla „Miesięcznika Literackiego”, iż zabiegi inscenizacyjne Wajdy pozwoliły przełamać konwencję teatru: „Izba weselna u Wajdy jest ciasna, duszna, tłoczna, sień wąska, podwórze błotniste, nijakie, w szopie obok sprzętu gospodarskiego walają się napoczęte płótna Gospodarza”. Zygmunt Kałużyński na łamach „Polityki” stwierdził, iż w filmowym Weselu Wajda „zastosował ważną zdobycz kina nowej fali, mianowicie montaż strumienia świadomości, uprawiany przez Resnais, Godarda, Felliniego – ciąg obrazów niespodziewanych, raptownie ciętych bez uprzedzenia, które powinny odtwarzać przeżycia wewnętrzne postaci”. Kałużyński, chwaląc Wajdę za gwałtowność sceny otoczenia inteligencji przez chłopów, zarazem negatywnie odniósł się do sceny, w której Jasiek dociera do granicy trzech zaborów. Krytyk „Polityki” uznał tę scenę za dramaturgicznie i historycznie niewiarygodną. Bardzo krytyczny wobec filmu był Antoni Słonimski z „Tygodnika Powszechnego”, według którego „prawdę historyczną zlekceważono, poezję zmasakrowano”, a Wajda niemal „delikatne dialogi Wesela zagłuszył muzyką taneczną i wrzaskiem pijanej czeredy”.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Wesele (film 1972) · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.