Nocą, umierająca Maryna ostatkiem sił wypomina mężowi (w obecności Mateusza) brak zainteresowania jej osobą, wyzwiska („Nazwałeś mnie suką i zdechnę jak suka!”), a także chęć pozbycia się jej („Spieszno ci przysypać mnie ziemią...”). Skonsternowany Kacper spostrzega, iż wiszący dotąd nad łóżkiem krucyfiks znikł – Maryna przyznaje się do spalenia krzyża, ściskając jednocześnie w ręku dziwne zawiniątko. Wkrótce potem złowieszczo obiecuje: "Znajdę cię..." – i umiera. Kacper z dużym opanowaniem wyciąga zawiniątko – wewnątrz znajduje się fragment zajęczej łapy. Indagowany o to tajemnicze znalezisko Mateusz udziela równie tajemniczych, niejasnych odpowiedzi. Jednocześnie za oknem rozlega się skowyt wilka.
W dniu pogrzebu, w drodze na cmentarz Mateusz wystruguje kołek osikowy z zamiarem przebicia nim ciała Maryny, przeciwko czemu protestuje Kacper. Mateusz ostrzega brata, że to jest jedyny sposób na uniknięcie zemsty zmarłej. Nie dochodząc do wyraźnego porozumienia dwójka bohaterów kontynuuje przewóz trumny na cmentarz. Na miejscu, Kacper nie ukrywa swojego zdziwienia nieobecnością ludzi, w tym przede wszystkim spodziewanego księdza. Mateusz informuje nieświadomego dotąd brata, iż ksiądz odmówił pokropku, uzasadniając to niemoralnym trybem życia Maryny, w tym jej grzesznym zainteresowaniem czarną magią.