Jako pierwsi zaatakowali łucznicy Yorków, którzy wysunęli się do przodu i wystrzelili salwę strzał ze swoich długich angielskich łuków mając wiatr wiejący w plecy – ich strzały poleciały dalej niż zwykle, wbijając się głęboko w masy żołnierzy Lancasterów stojących na zboczu wzgórza. Odpowiedź łuczników Lancasterów była nieskuteczna, ponieważ silny wiatr wiał im śniegiem w twarze, dlatego też trudno im było ocenić odległość i wybrać cele, a ich strzały nie trafiały w szeregi Yorków którzy cofnęli się, unikając w ten sposób ofiar. Nie mogąc zaobserwować rezultatów, Lancasterowie wypuścili strzały, dopóki większość nie została wykorzystana, pozostawiając przed Yorkami najeżony strzałami teren.

Po tym, jak Lancasterowie przestali wypuszczać strzały, łucznicy Yorków znów wystąpili do przodu i strzelali. Kiedy wyczerpali amunicję, Yorkowie wyciągali strzały z ziemi wypuszczone przez wrogów i kontynuowali strzelanie. Będąc atakowani bez żadnej własnej skutecznej odpowiedzi, Lancasterowie ruszyli ze swoich pozycji, aby stoczyć z Yorkami walkę wręcz.