W czasie II wojny światowej świecznik został rozmontowany i schowany w jednym z pomieszczeń gospodarczych kościoła. Tam też został w latach pięćdziesiątych XX w. przypadkowo odnaleziony przez polskich robotników, którzy nie zdając sobie sprawy z wartości dzieła sprzedali je na złom. Niemal w ostatniej chwili kandelabr został uratowany przez Jana Frankowskiego, który wykupił go ze składowiska złomu. Po konserwacji w Warszawie świecznik był eksponowany w Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku, a w 1981 wrócił do kołobrzeskiej katedry.

Podstawa świecznika wsparta jest na trzech smoczych głowach z których każda osadzona jest na grzbiecie lwa. Podstawę tę (w kształcie odwróconej misy) obiegają dwa napisy: dolny odnosi się do fundatora świecznika, a górny do jego wykonawcy. Kolumna świecznika ozdobiona została liliami, liśćmi winnej latorośli oraz wizerunkami dwunastu apostołów i czterech skrzydlatych aniołów. Swoim kształtem kołobrzeski świecznik nawiązuje do wyglądu żydowskiej menory. Różni się od niej materiałem z jakiego został wykonany (brąz zamiast złota) oraz faktem że składa się on z kilku części (menora powinna być wykuta z jednego kawałka metalu). Świecznik niesie ze sobą rozbudowany program ideowo-symboliczny. Siedem płonących świec świecznika to siedem darów Ducha Świętego.