Podczas rejsu wydarzył się wypadek, w wyniku którego zginęło kilku członków gabinetu oraz ojciec Julii. Prezydent zatroszczył się wówczas o nią i w kwietniu 1844 napisał list do jej matki, prosząc o rękę dziewczyny. Dwa miesiące później para pobrała się w całkowitej tajemnicy w Howards Hotel w Nowym Jorku.

Wprowadzając się do Białego Domu, Julia aktywnie włączyła się w życie towarzyskie: organizowała przyjęcia, wprowadziła nowe porządki i zwyczaje. Jednym z nowych zwyczajów było to, aby obok portretów prezydentów, znajdowały się także portrety ich żon oraz to by witać głowę państwa melodią „Hail to the Chief”. Jej sposób bycia nie przysparzał sympatii innych kobiet, zwłaszcza córek Tylera z pierwszego małżeństwa. Niechętni byli jej także członkowie Partii Republikańskiej. Julia nie wpływała na decyzje polityczne męża, z którymi zgadzała się w całości.