Największy wstrząs miał nadejść niecałe kilka godzin później, około południa, gdy Philipp Scheidemann ogłosił z okna Reichstagu powstanie republiki. Akcja Scheidemanna spotkała się z wybuchem wściekłości Eberta, który był niezadowolony z jednostronnego ogłoszenia republiki przez współprzewodniczącego SPD. Ebert wolał, aby o przyszłości Niemiec zadecydowało Zgromadzenie Narodowe, wybrane w demokratycznych wyborach, nie zaś akcja jednej osoby.
Objęcie władzy przez Eberta przyczyniło się na krótką metę do pokojowego przebiegu rewolucji oraz zapewniło władzę siłom umiarkowanym. Sam Ebert był niechętny rewolucji, o czym mogą świadczyć słowa wypowiedziane do kanclerza Maksymiliana Badeńskiego „Jeśli cesarz Wilhelm II nie abdykuje, to rewolucja będzie nieunikniona. Ale ja nie chcę jej, nienawidzę rewolucji jak grzechu”.
Pierwszą zapowiedzią łagodnego kursu był pakt Eberta z kwatermistrzem generalnym, generałem Wilhelmem Groenerem, zawarty także 9 listopadaPakt ten w historiografii niemieckiej nazywany jest „paktem Ebert-Groener”.. Groener w imieniu wojska niemieckiego zobowiązał się do poparcia socjaldemokratycznych władz Niemiec w zamian za niedopuszczenie do chaosu w siłach zbrojnych.