De Angelis najbardziej pomógł w rozwinięciu bolidu i to on był zdecydowanie najszybszym kierowcą tego zespołu.

Wypadek we Francji Elio de Angelis podczas treningów na torze Paul Ricard uległ poważnemu wypadkowi. Gdy w jego Brabhamie przy prędkości 290 km/h złamało się tylne skrzydło na zakręcie La Verrerie, bolid uniósł się, spadł na bariery ochronne i przewrócił się. Pojazd stanął w płomieniach. Podczas jazdy próbnej na torze znajdowało się kilku strażaków i porządkowych. Jedynie dwóch mechaników Benettona było świadkami wypadku. De Angelis nie mógł uwolnić się z płonącego bolidu. Dodatkowo dym uniemożliwiał mu oddychanie. Zaalarmowani przez chmurę dymu kierowcy zbiegli się w miejsce wypadku. Gaśnice nie pomagały. Wezwana straż pożarna potrzebowała półtorej godziny na dotarcie do miejsca wypadku. W końcu udało się uwolnić de Angelisa. Został przewieziony do szpitala, jednak 29 godzin później zmarł z powodu niewydolności dróg oddechowych (ARDS). Jego rany nie były poważne.