Według jednej z wersji. Schimek miał ukrywać dwóch partyzantów z AK, którzy – po ujawnieniu ich miejsca pobytu – zostali zabici. Schimek odmówił wstąpienia do plutonu egzekucyjnego, który miał rozstrzelać złapanych Polaków. Odmowa ta została uznana przez sąd polowy za demoralizującą i zakończyła się skazaniem go na śmierć. W więzieniu miał oczekiwać na egzekucję. W swoim wyroku sąd wojskowy uzasadnił najwyższy wymiar kary „dezercją i okazywaniem tchórzostwa w obliczu wroga”. Wtedy też miał dostać ostatnią szansę na ułaskawienie, którą miało być wzięcie udziału w likwidacji polskich zakładników. Gdy się na to nie zgodził, został stracony.

Inną wersję przekazali oficerowie z oddziału Schimka., którzy twierdzili, że został on rozstrzelany za „zwykłą dezercję”. Na początku lat 80. XX wieku publicyści Christoph Ransmayr i Martin Pollack dotarli do dokumentów dotyczących służby wojskowej Schimka. Okazało się, że jego teczka personalna pełna była nagan udzielanych za unikanie wysiłku, a zwłaszcza ryzyka. Dziennikarze dotarli również do szefa kompanii, w której służył Schimek, Franza Xavera Schönibergera. Wedle jego relacji, Schimek, spanikowany po lekkim draśnięciu odłamkiem, oddalił się od oddziału i zamieszkał u Polaków.