Dyplomacja Ludwika XIV zapewniła sobie nie tylko sojusz Anglii, ale także przychylność Szwecji (traktat w Sztokholmie w roku 1672) i neutralność cesarza Leopolda I. Świetnie przygotowani zarówno dyplomatycznie, jak i militarnie (minister wojny de Louvois doskonale wyposażył armię, a ponadto według jego pomysłu na trasach przemarszu wojsk francuskich założono magazyny zaopatrzeniowe), Francuzi wypowiedzieli wojnę Zjednoczonym Prowincjom w marcu 1672. Według planu Turenne’a na Holandię przez terytorium niemieckie uderzyć miały dwie armie francuskie o łącznej sile 120 tys. żołnierzy – jedna armia od wschodu, a druga od południa. Jednocześnie flota angielsko-francuska miała wysadzić desant na wybrzeżach Holandii.

Wydawało się, że osamotniona Holandia nie będzie w stanie stawić długotrwałego oporu. Francuska armia pod osobistym dowództwem króla Ludwika ruszyła z Charleroi i maszerowała w dół rzeki Mozy nie napotykając oporu. Później Francuzi ruszyli w kierunku Düsseldorfu. W elektoracie Kolonii znajdowali się na terytorium sprzymierzeńca, i główna armia wkrótce ruszyła z Düsseldorfu w dół Renu, korpus Turenne’a na lewym brzegu, a Kondeusza Wielkiego na prawym.