Podczas jednej z przechadzek dochodzi do niebezpiecznego zdarzenia. Bucik Valancy klinuje się między szynami, a ona, przerażona słysząc nadjeżdżający pociąg, nie może się wyswobodzić. Barney w ostatniej chwili wyciąga żonę spod kół pociągu, a gdy ta uspokaja się, zdaje sobie sprawę, że powinna być już martwa, ponieważ doktor powiedział jej, że każdy silniejszy szok ją zabije. Idzie do doktora, który wyznaje jej, że błędnie zdiagnozował chorobę i jej sercu nic nie zagraża. (Zaszła pomyłka: doktor wysłał do niej list przeznaczony do innej kobiety o podobnym nazwisku, która również miała problem z sercem. Mężczyzna pomylił koperty.)

Valancy wraca do domu na wyspie zdruzgotana myślą, że niechcący wciągnęła Barneya w małżeństwo nie na rok, ale na całe życie. Wydaje jej się bowiem, że mąż jej nie kocha, a zaledwie lubi. Przed domem spotyka starszego pana, milionera i znanego producenta maści i kremów, który okazuje się być ojcem Barneya. Mężczyzna opowiada, jak przed laty jego syn - wówczas bogaty i romantyczny student - wyjechał zrozpaczony po zawodzie miłosnym i zniknął z jego życia, a teraz wreszcie odnalazł syna i chce go namówić do powrotu.