Jego zdaniem film spełnił swoje główne zadanie, jakim było rozbawienie publiczności.
Nieco mniej korzystne oceny wydali recenzenci „Kuriera Warszawskiego” i „Polski Zbrojnej”. Obaj zauważyli, że bolączką Romea i Julci były: brak należytego tempa, ospała reżyseria, niewykorzystanie zespołu i pomysłów, luki w scenariuszu i niski poziom techniki dźwiękowej. Dodatkowo drugi z nich miał uwagi co do pierwszej części produkcji, gdzie zastosowano zbyt wiele humoru szmoncesowego, jednocześnie pierwsza scena filmu, z udziałem orkiestry, oraz finał, choć „niezłe, jako pomysł”, zostały zrealizowane „bez właściwego zacięcia i ekspresji”. Przymknęli jednak oko na wymienione wady ze względu na kilka znakomitych scen, na przykład moment „rzekomego szaleństwa rzekomej Amerykanki”.