punktów zbornych w Żywcu, Rajczy lub Suchej, gdzie odbierano im pozostałe wartościowe przedmioty i poddawano selekcji pod względem „rasowym”, oddzielając osoby „wartościowe rasowo” od pozostałych. Według niemieckich przepisów wysiedleni powinni otrzymywać przez 14 dni żywność i środki do życia, w praktyce natomiast okradani byli z resztek dobytku. Z punktów zbornych prowadzono wysiedlonych grupami po 40 osób piechotą na stacje kolejowe. Czterdziestoosobowe grupy odpowiadały liczbie ludzi mieszczących się w jednym wagonie, a cały transport wysiedlonych obejmował zwykle około 1000 osób.
Ludność wysiedlona z powiatu żywieckiego w latach 1940–1941 wywożona była w okolice Biłgoraju, Nowego Targu, Nowego Sącza, Kalwarii, Radzymina, Skawiny, Wadowic, na Lubelszczyznę i Kielecczyznę. Przesiedleńcy osiedlani byli w tamtejszych wioskach. Władze niemieckie pozostawiały ich bez jakiejkolwiek pomocy.
Niemcy uprzedzali miejscową ludność, że deportowani są bandytami, co dodatkowo pogarszało ich trudną sytuację, ponieważ spotykali się często z niechętnym przyjęciem lokalnej ludności. Wysiedleń dokonał Polizei-Batalion nr 83 pod dowództwem majora Eugena Seima liczący ok. 500 osób oraz funkcjonariusze katowickiego Gestapo.