Podczas epidemii cholery w 1873 roku zmarło kilku mieszkańców Dominikowa. W 1876 roku oddano do użytku kolej tarnowsko-leluchowską, przebiegającą także przez Dominików. Na potrzeby kolei wywłaszczono po kilkadziesiąt arów od kilku gospodarzy. W 1930 roku tragiczny w skutkach pożar strawił budynki gospodarcze i dom mieszkalny. W płomieniach zginął 4-letni chłopiec.

Tutejsze rodziny osadników niemieckich były wyznania rzymskokatolickiego, wobec czego szybciej uległy polonizacji. Proces ten w znacznej mierze ułatwiło zawieranie małżeństw między osadnikami i okoliczną ludnością. Dawne kolonie ulegały podziałowi, powstawały nowe domy. Rodzina Berstlingów mieszka w Dominikowie po dziś dzień, zaś Weberowie "wykruszyli" się ostatecznie w 1956 roku.

W Dominikowie nie ma znaczniejszych zabytków. Po Weberach pozostała jednak piwnica kamienna z 1902 roku, pierwotnie ze sklepieniem półkulistym, do lat 80. kryta strzechą.

Elektryczność dotarła do Dominikowa w 1958 roku. W tym samym roku wielka powódź uszkodziła główną drogę, zabierając z nurtem betonowy mostek na bezimiennym potoku z północnej strony Dominikowa. Poważnie zagrożone były również tory kolejowe, ale udało się je w porę uratować, umacniając nasyp kamieniami zrzucanymi bezpośrednio z wagonów. Poprad zabrał też lipy przydrożne na odcinku dwustu metrów.