31 października 1918 poddał się rozkazom gen. Roji i przekazał władzę na lotnisku w ręce por. rez. dr. Zdzisława Dzikowskiego, który przekazał ją w ręce sierż. mech. Antoniego Juchy. Pozbawiony dowództwa Florer doradzał jednak swojemu byłemu podkomendnemu, zapobiegając rozgrabieniu sprzętu oraz utracie samolotów"Personel latający i techniczny składający się z żołnierzy obcych narodowości pragnął szybko opuścić stanowiska. Nie wahano się też użyć do ucieczki zgromadzony tu sprzęt. Na lotnisku było zgromadzone około pięćdziesiąt samolotów. Najwięcej (34 szt.) to szkolne płatowce o stukonnych silnikach Brandenburg B. I. Pozostałe samoloty o zwiększonej mocy silnika to głównie płatowce wywiadowcze Oeffag C.II. Było też kilka samolotów typu Albatros BI i B. II, a także Lohner C BII. W nocy z 30 na 31 października 1918 roku austriaccy żołnierze przeczuwając ostateczne załamanie się CK armii rzucili się na magazyny. Personel latający z kolei próbował uciec na samolotach do Austrii. W tej sytuacji kapitan Florer stając na czele garstki oddanych mu Polaków udaremnił uruchomienie samolotów, a także przeszkodził w zniszczeniu i rabunku poaustriackiego mienia pozostawionego na lotnisku." Patrz . i, po pozytywnym zweryfikowaniu przez władze polskie, 1 listopada ponownie objął dowództwo na lotnisku rakowickim.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Roman Florer · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.