Dezinformacja i proces Od samego początku władze (Józef Beim, Czesław Kiszczak, Jerzy Urban) oraz Służba Bezpieczeństwa prowadziły działania dezinformacyjne, mające na celu odwrócenie uwagi od milicji i zrzucenie winy na sanitariuszy Pogotowia Ratunkowego i lekarzy. Do mataczenia i tuszowania sprawy zaangażowano funkcjonariuszy Biura Śledczego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych (jego dyrektorem był wówczas Hipolit Starszak). Konsultantami SB w zakresie dezinformacji i oczerniania ofiary oraz świadków byli profesorowie Włodzimierz Szewczuk oraz Józef Borgosz. W rezultacie tych działań w grudniu 1983 winą obciążono sanitariuszy oraz lekarkę, którzy wieźli Przemyka z domu do szpitala. Tę wersję wydarzeń potwierdzono w zakończonym w 1984 procesie w wyniku nacisków Czesława Kiszczaka (notatka: „Ma być tylko jedna wersja śledztwa – sanitariusze”). Milicjanci Ireneusz Kościuk i Arkadiusz Denkiewicz zostali uwolnieni od zarzutów. Władze wbrew prawu fizycznie uniemożliwiły obu adwokatom matki ofiary udział w procesie.