Ferdynand wielokrotnie wyzywał Boczka, często nazywał go erosomanem, świnią, wszą nieludzką lub grubasem pornograficznym. Boczek, podobnie jak Marian Paździoch, kradł żarówki i papier toaletowy ze wspólnej toalety, ale nikt nie mógł się zorientować, że to on. W odcinku 244. Jak ten czas leci razem z Marianem Paździochem otworzyli kebab bar, który został zamknięty przez sanepid, po donosie Ferdka Kiepskiego.

Arnold pracował w rzeźni, gdzie był najszczuplejszym pracownikiem. Jego ulubionym zajęciem było kręcenie kichy. Lubił kaloryczne potrawy (w tym boczek), popijane wysokoprocentowym alkoholem. Jego ulubione zajęciem było oglądanie baletu mongolskiego w telewizji. Był ofiarą nierozsądnych pomysłów swoich sąsiadów (głównie Ferdka).

W odcinku 197. IQ okazało się, że współczynnik inteligencji Boczka był podobny do świni (tak jak Ferdka i Paździocha), choć na początku przez błąd Komisji Edukacji wszyscy mieszkańcy kamienicy myśleli, że iloraz inteligencji Boczka wynosi 0 i jest równy rozumowi głowonoga.