Zmarł 28 kwietnia 1955 w Nowym Jorku. Jan Lechoń, również nowojorski emigrant, tak o tym napisał w swoim Dzienniku: 28 kwietnia (…) Umarł Staś Sielański, który jeszcze w niedzielę na moim wieczorze zdrów i wesół mówił (bardzo dobrze) różne błazeństwa w stylu „Qui Pro Quo” i czytał (bardzo źle) rozmowę Telimeny z Panem Tadeuszem. Wczoraj o 3 po południu spotkaliśmy się, aby załatwić różne związane z tym występem sprawy i wymienialiśmy zwykłe przy naszych spotkaniach żarty. Po południu skarżył się na ból ręki, ale doktor, zrobiwszy kardiogram, nie znalazł powodu do alarmu. Po czym Staś został sam w swoim, pożal się Boże, mieszkaniu i umarł samotnie i – wierzymy w to – bezboleśnie. (…) 1 maja (…) Pogrzeb Sielańskiego – jeszcze jedno uderzenie w łeb, jakby ktoś z góry chciał nam powiedzieć: „Patrz, durniu! Oto wasze życie i wasza emigrancka śmierć!”. (…) Sielański nie miał tu żadnej rodziny i za trumną szli obok siebie Rozmarynowski od braci aktorów i dr Aldon z Warszawy od braci – polskich Żydów.

W 1994 roku o Stanisławie Sielańskim zrealizowano film dokumentalny: Mistrz drugiego planu.